Na głodówkach byłam nie raz,tak też mam zamiar zrobić tym razem,nie wiem jeszcze ile kcal będę jeść i będzie to pewnie różnie wyglądało,ale np. wczoraj zjadłam gołąbka,dwa kawałki ciasta i kotkę gorzkiej czekolady,na oko poniżej 700kcal,ale trudno wyliczyć kalorycznośc domowego ciasta czy nawet gołąbków,więc tak jak mówię,policzone na oko. Za to muszę się czymś pochwalić. Miałam wielką, ale to wielką ochotę na cukierka znajdującego się nawet w domu,cukierek niby nic,jeden mały (a co zaszkodzi?) ale jednak ponad 100kcal (mówię w sporym zaokrągleniu,nie wiem ile ma konkretnie) i to tych nie zdrowych kalorii. Dlatego zamiast sięgnąć po niego,poszłam ćwiczyć i zamiast endorfin (i późniejszych wyrzutów sumienia) po cukierku,gościłam jeszcze lepsze endorfiny -te po ćwiczeniu.
Natomiast wracając do dnia dzisiejszego.Nie jadłam dzisiaj nawet śniadania, a swój pierwszy i ostatni posiłek zjadłam o godzinie 16. Tak więc (niezbyt interesujący) bilans dnia wygląda następująco:
mały gołąbek (nie wiem ile kcal, z internetu na oko 86kcal)
kabanos francuski (nie wiem ile,ale nie może mieć wiele,bo jest bardzo malutki)
Do tego moje dzisiejsze ćwiczenia:
dzisiejsza waga: 56,8kg
Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz